poniedziałek, 21 maja 2012
Portal Informacyjny - Polska Emigracja (Wielka Brytania) | Polish Community Online in the United Kingdom
r e k l a m a  |


Ludzie na sprzedaż, czyli wstrząsające historie Polaków w Wielkiej Brytanii
wtorek, 08 maja 2012 11:52
Ludzie na sprzedaż, czyli wstrząsające historie Polaków w Wielkiej Brytanii W ubiegłym roku, brytyjskie sądy skazały ponad 2 tysiące osób za handel 'żywym towarem'. Proceder to stary, jak świat i ciągle bardzo zyskowny, zwłaszcza wtedy, gdy owym 'towarem' są młode, atrakcyjne kobiety, a nierzadko nieletnie dziewczęta...

r e k l a m a

Każdego roku, w samej tylko Unii Europejskiej, ofiarą handlarzy „żywym towarem” pada ponad 100 tysięcy osób. Na całym świecie liczba ta jest siedmiokrotnie wyższa. Według oficjalnych statystyk, po handlu bronią i narkotykami, proceder ów jest trzecią najbardziej dochodową branżą dla przestępczości zorganizowanej. Handlarze „żywym towarem”, żerują głównie na ludzkiej nędzy, nieszczęściu, poczuciu zagubienia, desperacji... Najczęściej ich łupem, stają się osoby, które nie widzą w swoim ojczystym kraju dalszych perspektyw rozwoju, pozbawione są środków do życia, niekiedy bywają dyskryminowane lub prześladowane przez tamtejsze władze. Obietnica rozpoczęcia nowego życia w jednym z krajów Unii Europejskiej, która spada jak manna z nieba, jest dla nich niezwykle kusząca. Zdesperowani, stawiają wszystko na jedną kartę i pozbywają się resztek dobytku, by móc opłacić „przewodnika” oferującego im przeprawę na drugą, lepszą stronę granicy UE. Często, ludzie ci, giną już w drodze, na przykład gdy przemytnicze łodzie toną na Morzu Śródziemnym. Podróżujący lądem duszą się w skrzyniach ciężarówek, spędzając wiele godzin bez jedzenia i wody. Ci, którzy szczęśliwie docierają do celu podróży, szybko i brutalnie konfrontują swoje marzenia z zastaną rzeczywistością. Przemytnicze gangi, natychmiast odbierają im dokumenty, a biciem i groźbami zmuszają do pracy w obozowych warunkach. Kobiety kończą zazwyczaj jako prostytutki w europejskich miastach.

Handlarze ludźmi, koncentrują się na osobach słabo wykształconych i nieznających żadnych języków obcych, stąd nie dziwota, że takie ofiary nie potrafią dotrzeć do osób czy organizacji, które mogłyby wybawić ich z opresji. Kolejnym czynnikiem uniemożliwiającym ucieczkę, jest strach. Ofiary „przewoźników” boją się represji, zemsty przestępców w razie nieudanej próby ucieczki. Boją się również władz imigracyjnych, bowiem przebywają przecież na terenie Unii Europejskiej nielegalnie, a ewentualna deportacja do kraju pochodzenia zamieniłaby tylko jedno nieszczęście na inne.

Według danych Europolu, ponad 90 procent prostytutek w Niemczech, Austrii i Holandii, czyli w krajach, gdzie kupczenie ciałem jest legalne, pochodzi z zagranicy. Zarówno z tych biedniejszych krajów UE i byłych republik radzieckich, ale także z Azji i Afryki. Plaga ta, nie ominęła również Polski. Przedmiotem handlu są zazwyczaj dziewczyny między 16 a 20 rokiem życia, z wykształceniem podstawowym, bezrobotne, o niskim statusie materialnym. Z danych organizacji społecznych, zajmujących się tym problemem wynika, że „wartość handlowa” takich dziewczyn, zamyka się w kwotach 300-350 euro.

W ubiegłym roku, w Polsce zaginęło około 17 tysięcy osób. Część z nich, szczególnie kobiety, mogła stać się ofiarą handlu ludźmi. Trudno jest mówić o dokładnej skali tego zjawiska. Gangi handlujące ludźmi są bardzo hermetyczne i trudne do rozpracowania, ich ofiary, boją się mówić o swojej tragedii, a wyplątanie się z mafijnej układanki często bywa niemożliwe. Także według Europolu, w Wielkiej Brytanii w ciągu ostatnich pięciu lat, o handel ludźmi oskarżono ponad 2 tysiące osób, a w Polsce, w tym samym czasie około tysiąca. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że istnieje tzw. ciemna liczba, która może być kilkakrotnie wyższa.

***

Handel ludźmi niekoniecznie musi mieć charakter zorganizowany, tzn. nie jest wyłącznie domeną gangów. Zdarza się, że rodzice najczęściej z powodów materialnych pozbywają się swoich córek. Jedni czynią to z biedy, inni z egoizmu, fałszywie pojętego prestiżu, czystego wyrachowania. Tak było w przypadku Beaty Korabiowskiej, znanej polskiej artystki, malarki i pisarki, mieszkającej od kilkunastu lat w Londynie. Znalazła się ona w Anglii, wbrew własnej woli, wskutek - jak mówi - przerostu ambicji własnej matki, która chciała mieć córkę w brytyjskiej stolicy i do tego, żeby jeszcze na nią pracowała.

Zanim Beata trafiła na Wyspy, była dobrze zapowiadającą się studentką pedagogiki specjalnej, młodą, atrakcyjną dziewczyną, która latach 80. została wicemiss Lublina. W 1986 roku, matka zmusiła ją do wspólnego, wakacyjnego wyjazdu na Wyspy Brytyjskie. Kobiety miały odwiedzić babcię mieszkającą w Sutton...

- Byłam wychowywana w sposób bardzo restrykcyjny, więc nie przyszło mi do głowy sprzeciwiać się matce, choć bardzo nie chciałam opuszczać Polski - mówi Beata Korabiowska.
- Nie przypuszczałam wówczas, że te wakacje potrwają do dzisiaj, że zostanę sprzedana przez własną matkę, upokorzona, zgwałcona - dodaje kobieta, której trauma trwa do dzisiaj...

Lata 80. to w Polsce czas dość ponury, nie tylko brak wolności dawał się we znaki, lecz przede wszystkim wyzierające z każdego kąta PRL, ubóstwo. Na kogoś, kto miał rodzinę poza granicami kraju i rzecz jasna - zachodnią, patrzono z zazdrością. Wiadomo, były paczki, były pieniądze, były wyjazdy na saksy. A jeśli jeszcze takim osobom udało się znaleźć małżonka obcokrajowca, lub przynajmniej sponsora, tym lepiej - prestiż takiej osoby w oczach innych, żyjących dalej pod „ludowym” panowaniem, był tym większy. Dlatego też, zaproszenie do Wielkiej Brytanii, było w owym czasie - w mniemaniu przeciętnego Polaka - przepustką do raju.
Dołącz do POLEMI na facebooku i BĄDŹ NA BIEŻĄCO!


Sielanka u babci szybko się skończyła, Beata została wywieziona do Londynu do pracy w chińskiej garkuchni. Matka odebrała jej paszport i skontaktowała ją z pewnym zanym polonijnym artystą, który miał jej pomóc. Pomoc polegała na tym, że... czterokrotnie ją zgwałcił. Bez dokumentów, bez prawa pobytu, bo wiza straciła ważność, Beata stanęła przed ścianą. Nie mogła zgłosić gwałtu policji, bo obawiała się deportacji, z kolei godząc się na nią, godziła się na problemy w kraju. Uciec nie mogła, bo nie miała gdzie, aż wreszcie się zdecydowała.
- Pomógł mi Anglik, który później został moim mężem.
Jak twierdzi Beata, takie podsuwanie podstarzałym polonijnym „lowelasom” młodych kobiet z Polski przez rodziny, było w owych czasach, czymś zupełnie powszechnym. Wiele z nich skończyło na ulicy. Beacie taki los został oszczędzony.
- Obecnie jeśli ktoś trafi tu nawet wbrew swojej woli, albo wskutek czyjegoś oszustwa, ma znacznie większe możliwości niż ja wtedy, może po prostu uciec i pójść na policję.

Dziś Beata Korabiowska ma bardzo udane życie rodzinne - mąż, dzieci. Pisze i wydaje książki, maluje, ma też własną galerię na londyńskim Chiswick. Jest szczęśliwa. Jedyne, co czasem kładzie się cieniem, to owo zdarzenie sprzed kilkunastu lat...


POLEMI.co.uk /
Janusz Młynarski / www.thepolishobserver.co.uk

Linki sponsorowane


Podziel się linkiem! - wystarczy kliknąć na obrazek poniżej
sledzik facebook! twitter! blip! wykop sfora! kciuk myspace! google! gwar del.icio.us!
 

Dodaj komentarz

Komentarze użytkowników niezalogowanych zostaną opublikowane po akceptacji moderatora. Zaloguj się (zarejestruj - szybka rejestracja), aby dodać automatycznie komentarz.

Kod antysapmowy
Odśwież


Dołącz do grona: 206 osób online w społeczności!
Ola Lisek odpowiedz w temacie Re: Czy warto mieć dzieci? w forach.
anna krzak, Staruch odpowiedz w temacie Re: Chwila grozy w samolocie w forach.
Hrabina utworzono nowy temat Cena funta szaleje w forach.
Staruch odpowiedz w temacie Re: Natura; nędzarz. Narodowość; Polak. w forach.
Łukasz Zimiński odpowiedz w temacie Re: Samochód dla kobiety w forach.
misia odpowiedz w temacie Re: W którym sklepie najtaniej? w forach.
misia odpowiedz w temacie Re: Walka Pudziana w forach.
nieznany odpowiedz w temacie Re: Sprawa Tymoszenko a bojkot euro w forach.
nieznany odpowiedz w temacie Re: Co dalej z Europą? w forach.