| Wiadomości |
| Biznes i Praca |
| Finanse |
| Nieruchomości |
| Sport |
| Turystyka |
| Edukacja |
| Zdrowie |
| Motoryzacja |
| ----- |
| Konkursy |
| ----- |
| Pogoda w UK |
| Waluty - kursy NBP |
| UK: Zabili Polaka za 12 funtów w dniu jego urodzin |
| niedziela, 12 czerwca 2011 10:12 |
'Chuligani w kapturach zabili kucharza za 12 funtów w dniu jego urodzin', 'Hotelowy chef ofiarą bandytów', 'Zasztyletowany Polak na Fulham' - to tylko niektóre z nagłówków, jakie pojawiły się w brytyjskich mediach w czwartkowy poranek.
Zobacz także:
Jeden z przyjaciół rannego kucharza, który sprzeciwił się napastnikom usłyszał słowa „Nie zgrywaj bohatera” i otrzymał szybki cios w nogę. Cudem uniknął rany, tylko dzięki schowanemu do kieszeni portfelowi. Przeraźliwe wołania o pomoc, dziewczyny Ruska - Martiny usłyszał przejeżdżający nieopodal na rowerze 25-letni muzyk i natychmiast zadzwonił po karetkę. Niestety lekarze, nie byli już w stanie pomóc Polakowi. Jak podało BBC, zmarł on kilka godzin później w szpitalu. „Był nieprzytomny, a jego dziewczyna ciągle powtarzała, że nie oddycha. Zachowywała zimną krew, ale widać było, że jest wstrząśnięta. W kółko zadawała także pytanie: czy on jeszcze żyje” - relacjonował zdarzenie rowerzysta. „Był bardzo uprzejmym i miłym człowiekiem. Wszyscy go uwielbialiśmy i szanowaliśmy jego pracę, którą wykonywał doskonale. To dla nas prawdziwy szok” - przyznał w wywiadzie dla dziennika „Metro” jeden z pracowników hotelu Ibis na Fulham, kolega zmarłego Krzysztofa. Dołącz do POLEMI na facebooku i BĄDŹ NA BIEŻĄCO! „To tragiczny przypadek pozbawienia życia młodej, wspaniałej osoby. Dodatkowo wstrząsającym jest fakt, że zginął on na oczach swojej dziewczyny i przyjaciół, za marne 12 funtów” - skomentował sprawę inspektor wydziału zabójstw Metropolitan Police, Nick Scola. Krzysztof Rusek przybył do Wielkiej Brytanii osiem lat temu i mieszkał ze swoją dziewczyną na terenie dzielnicy Neasden w północno-zachodnim Londynie. Policja nie posiada żadnych dokładnych danych, dotyczących wyglądu napastników. Źródło: The Polish Observer Warto przeczytać...
|