Ophin napisał:
Od kiedy socjalizm ma pejoratywne znaczenie?
Od pierwszej próby wdrożenia.
Tylko bez "przykładów" odnośnie Polski...bo Piłsudski był w PPS a wciąż za bohatera narodowego uchodzi.
Z pewnością nie dlatego, że rabował pociągi żeby wypełnić kasę PPS, która mogła ją potem wydawać na inne "akcje:. Oczywiście pomijam zupełnie powszechnie znaną wypowiedź marszałka o socjaliźmie i tramwaju. Next.
W Szwecji też jest socjalizm i mają się bardzo dobrze.
Dyskusyjne. Podobno mieli być bankrutami jeszcze przed Grecją. Ale potem była seria reform z zaciskaniem pasa i popuszczaniem socjalistycznych rezimów. Nie można już tego tak po prostu socjalizmem nazywać.
Jedynym prawdziwym socjalizmem w Europie jest Norwegia. Ale to jest zawsze jeden i ten sam temat - socjalizm musi się sprawdzać wszędzie tam, gdzie jest z czego go finansować - kiedy można i ludziom dać i urzędnikom kieszenie napchać - a ich ropa ...
No i należy pamiętać, że tak czy inaczej oba kraje odbiegały zawsze nieco od klasycznej definicji socjalizmu, gdzie prywatna działalność gospodarcza jest ograniczona z zasady jako szkodliwa. Nie zlikwidowana jak w pewnych bardziej dosadnych realizacjach projektu, ale mocno ograniczona. Tak jak w kapitaliźmie własności państwowej być nie powinno, bo ona mocno zaburza rynek ( vide reforma służby zdrowia Kennedy'ego w STanach, kiedy to po wprowadzeniu namiastki służby publicznej, prywatna podrożała z dnia na dzień 12 razy ).
Odnośnie demokracji..to mamy ją ale Ty zamiast z niej korzystać to ją gwałcisz, to po pierwsze. Co odnośnie mojego zdania na temat demokracji w niektórych państwach to nazwał bym ten twór demokracją-totalitarną
"Nie najlepszy ustrój, ale nie ma nic lepszego..." ;P
Co do samego głownego tematu - nie wypowiem się bezpośrednio bo to w żaden sposób nie moja sprawa ;P Ale za to niech będize mi wolno wypowiedzieć się o Polakach popierających bądź nie szkockie ambicje: Nie wiem jak to napisać, żeby mnie źle nie zrozumiano .. ale czy nasze widzenie sprawy szkockiej nie jest zaburzone polską tradycją romantyczną ? Najlepsza książkowa definicja narodu, to "obiekt zainteresowania nacjonalistów". Każda inna jest długa na kilka stron maszynopisu i zawsze się da znaleźć wyjątek. Bo tak naprawdę naród, to idea romantyczna wymyślona w XIX wieku. Patriotyzm, umiłowanie własnego kraju - te rzeczy były zawsze. Naród przed XIX wiekiem, to były grupy społeczne o wspólnym interesie - u nas narodem określano szlachtę wyłącznie. Nie można mówić o wspólnych korzeniach, bo wtedy by się okazało, że wogóle niewielu jest w Polsce Polaków. Wspólny jezyk ? A co z wielojęzycznymi osobami ? Mówi się też, że przynależność narodowa jest sprawą czysto deklaratywną. Czyli Ci z nas, którzy podpisują się szkot (;P) są w istocie takimi samymi Szkotami jak jacyś McDonaldowie czy insi MacLeodowie.
W takim kontekście jakie ma znaczenie separatystyczne dążenie Szkocji do pełnej niepodległości ? Jak dla mnie, to chodzi o utworzenie wielkiej ilości nowych urzędów dublujących te rodem z Londynu i zatrudniających całe masy darmozjadów ( biurokratów? ) Szkocja ma nawet własny rząd - przynajmniej kilkudziesięciu ludzi o niezrozumiałych uprawnieniach pragnących się wyemancypować i sięgnąć po rzeczywistą władzę.
Z drugiej strony patrząc historycznie z polskiej perspektywy, to Szkocja i Anglia złączone zostały unią personalną, odobnie jak Polska i Litwa. Gdyby nie rozbiory, to może dzisiaj też niezależny nacjonalistyczny rząd w Wilnie żądal by nie autonomi, a pełnej niezależności. I co wtedy ? ;p
Koniec końców, to chyba podejście większości Anglików jest tu najwłaściwsze - "jak sobie babcia chce". Możemy zrobić tak, że każda wioska w okolicy będzie miała własny rząd i własny parlament i niezależność...i na każdego obywatela będzie przypadać 5 urzędników ;P